platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Archiwum: 12 czerwca 2012

Globalna wioska spod ciemnej gwiazdy. Tyson, Kadafi i Pershing

– Śledzenie życiorysów lokalnych – pożal się Boże – gangsterów nie jest moją pasją – jeden ze śledczych odpowiedział mi na pytanie o postęp w sprawie pewnego porwania. Powiedział to trochę z przekąsem; trochę jakby chcąc zaznaczyć, że używać pseudonimu wobec bandziora, to jak nobilitować go. Tak, jakby zaznaczać, że ten, czy inny podejrzany w śmierdzącej sprawie obchodzi nas, że w jakiś sposób absorbuje naszą uwagę, zaistniał w naszej świadomości – choć nie powinien. Bo przecież to zwykły przestępca.

Czy można sobie wyobrazić poważnego gangstera bez pseudonimu? Pseudonim, ksywa, przezwisko, to musi być coś, co budzi respekt, szacunek, sieje postrach w konkurencyjnej grupie. Tu pomysłowość domorosłych, samozwańczych „mafiozów” z bożej łaski nie zna granic. Dziwną regułą jest, że im bardziej straszny chce być oprych, tym śmieszniejszy wybiera sobie pseudonim. Zresztą, czy rzeczywiście sami sobie nadają przezwiska?

Pseudonimy lokalnych typów, dobrze znanych policjantom, prokuraotrom i sędziom z Bydgoszczy i okolic można podzielić zatem na kilka typów.

Pierwszy to te „z humorem”. Podobno Henryk L. „Lewatywa” nie znosi swojego pseudonimu. Trudno się dziwić. Zależy, od czego wzięło się to przezwisko.  Kilkanaście alt temu, jeszcze w czasach, gdy trząsł lokalnym światkiem haraczy, wyłudzeń i zastraszania, dziennikarze go tak właśnie przezwali. Złapało. Na nieszczęście dla samego zainteresowanego. W połowie ubiegłego roku w ręce policji wpadł Marcin C. „Flak”. To już historia z Solca Kujawskiego – w sądzie trwa właśnie proces „Flaka”. Śledczy zarzucają mu powiązanie z grupą, która zajmowała się między innymi uprowadzeniami. Wywiezienie delikwenta do lasu miało być takim sposobem na przekonaniu go do swoich racji.

Zupełnie inną grupę stanowią pseudonimy z rodzaju „wielki świat”. Przenieśmy się zatem do Afryki. „Kadafi”, czyli Tomasz B. trafił za kraty w grudniu 2011. Usłyszał zarzut obrotu znacznymi ilościami narkotyków. Pod pojęciem „znacznymi” kryje się prawie tona marihuany, amfetaminy i ecstasy, którą „Kadafi” i jego ludzie zdążyli rozprowadzić w regionie w ciągu dziesięciu lat. Zarabiając na tym około 21 mln zł. A co wspólnego miał z wagą ciężką Patryk K. znany też jako „Tyson”? Został zatrzymany w 2010 roku w Gnieźnie. Zarzuca mu się, że w powiązaniu z poznańskimi dilerami wprowadził na rynek ponad 10 kg marihuany.

Powiało wielkim światem? Ostatnią kategorię – nazwijmy ją „mam idola” – zamyka brat wspomnianego już „Flaka” z Solca Kujawskiego. Maciej C. „Pershing” pretenduje do miana następcy zastrzelonego w 1999 roku szefa gangu pruszkowskiego? Swoją drogą, koledzy Macieja C. twierdzą, że to wcale nie on sam tak się przezwał; że podobno tak na niego wołano już w podstawówce. Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku.