platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Proces o koszerny wikt

Religia w więzieniu? Skojarzenia od razu wędrują w kierunku dziesiątek, jeśli nie setek osadzonych w zakładach karnych, którzy masowo zgłaszają dyrekcji zmianę wyznania głównie z jednego powodu. Jest nim dieta. Kiedy znudzi się kasza z gulaszem, zawsze można przecież zażądać coś z baraniny (o ile więzień deklaruje dyrektorowi ZK zmianę wyznania na muzułmańskie). Albo coś z kuchni indyjskiej (jeśli szef ZK ma, np. do czynienia ze świeżo upieczonym buddystą-wegetarianinem). O podobnych sytuacjach z humorem mówią sami pracownicy służby więziennej. Z humorem i nutką ironii.

Do śmiechu nie jest jednak ani skarżącym, ani oskarżonemu w procesie, który od początku lata trwa w Sądzie Rejonowym w Nakle nad Notecią. Oskarżony to Michał D., pochodzący z Grudziądza prawnik z wykształcenia, zdeklarowany Żyd ortodoksyjny. Jest oskarżony, bo więzienni wychowawcy, dyrektor oraz jego zastępca z zakładu karnego w Potulicach twierdzą, że wielokrotnie „w pisemnych skargach” obrażał ich. „Rasista” i „faszysta” to te łagodniejsze epitety, którymi D. nazywał strażników więziennych. Sam się do tego zresztą przyznaje. W obszernych wyjaśnieniach składanych w sądzie. Twierdzi za to, że był to jedynie jego akt obrony, do którego został zmuszony w sytuacji, kiedy odmówiono mu… koszernego wiktu.

Jaką odpowiedź na te zarzuty ma dyrektor więzienia? Wypalił w sądzie wprost: „Nikt w zakładzie nie głoduje, bo jeżeli nie może jeść mięsa, może jeść ziemniaki”. Zaś na pytanie oskarżonego, czy wie, co to koszerne dania, odpowiedział: „Nie wiem. Nie jest to zakres moich obowiązków”. Jasne. Oczywiście, że religioznawstwo nie wchodzi w zakres wymaganych kompetencji, którymi powinien się legitymować szef więzienia. Pytanie tylko, jak zachowa się w tej sytuacji sąd, któremu za sali rozpraw niemalże przed nosem wymachiwał plikiem dokumentów D. W tych dokumentach znajduje się podobno decyzja jednego z warszawskich sądów, który w sprawie D. (odbywającego swego czasu karę w stolicy, jak i kilku innych miastach w całej Polsce) rzekomo nakazał spersonalizowanie wyżywienia „do wymogów religijnych”. I sąd i pracownicy więzienia mają tu twardy orzech do zgryzienia.

Zostaw komentarz