platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Archiwum: 13 kwietnia 2016

Śmierć dyrektora po raz trzeci

Ta sprawa nie ma precedensu. 17 lat, trzy procesy, dziesiątki świadków i wątłe dowody w postaci zeznań. Zeznań świadków anonimowych i koronnego, który już dawno… wycofał się z obciążających twierdzeń złożonych u prokuratora lata temu. Dla niewtajemniczonych – chodzi o zabójstwo dyrektora Piotra Karpowicza, naczelnika Centrum Likwidacji Szkód i Oceny Ryzyka w bydgoskim PZU w 1999 roku. Oskarżonych w tej sprawie jest pięć osób. Cztery – z Henrykiem L. „Lewatywą” – to ludzie karani wcześniej za udział w grupie przestępczej. Jest tez biznesmen.

I to biznesmena – swoją drogą oskarżonego o zlecenie zabójstwa dyrektora – rolą w trzecim już procesie z apelacji było wygłoszenie prawie dwugodzinnego oświadczenia podczas jednej z ostatnich rozpraw. W Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy Tomasz Gąsiorek zdecydował się zrezygnować z ochrony swoich danych jako osoby, przeciw której trwa postępowanie karne. Twierdził, że ze sprawą nie ma nic wspólnego. Ponadto jest  – w jego opinii – ofiarą spisku, układu, który miał na celu zniszczenie Gąsiorka. Biznesmen twierdzi, że bydgoska policja, a konkretnie szef wydziału do walki z przestępczością gospodarczą (pan Z.) uwzięli się na niego już w 1992 roku. Wtedy po raz pierwszy do jego firmy, Autoryzowanej Stacji Obsługi i salonu Mercedesa w Brzozie po raz pierwszy przyjechał autobus pełen policjantów. – Szukali kradzionych aut, ale niczego nie znaleźli. Rozebrali auta na części, zeszlifowali numery nadwozia i nic – mówił Gąsiorek w sądzie. Biznesmen twierdzi, że jego późniejsze problemy, w tym oskarżenie o zlecenie śmierci dyrektora ubezpieczalni, to po prostu zemsta. I tą zemstą – w jego przekonaniu – dał się zarazić Robert Bednarczyk, prokurator Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie.

Jaki tym razem będzie werdykt sądu? Do tej pory Gąsiorek (i współoskarżeni) był raz uniewinniony (w 2009 roku) i raz skazany (w 2014 roku) na 25 lat więzienia.