platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Tajny proces o szczekającego psa

Nie wychodzę ze zdziwienia nad standardami panującymi w sądach. To, co stało się w Sądzie Rejonowym w Bydgoszczy, zasługuje co najmniej na komentarz. Które sprawy zasługują na wyłączenie jawności? Z reguły sędziowie wprowadzają takie obostrzenia w przypadkach, kiedy chodzi o zeznania świadków, które mogą ujawnić szczegóły intymne, prywatne, godzące w jakieś bardzo osobiste poczucie prawa do prywatności. Byłem już świadkiem wprowadzania takich obostrzeń przez sędziów, którzy wypraszali z sali rozpraw dziennikarzy. Raz chodziło o zeznania świadka, którym było małe dziecko. Innym razem utajniony został proces o zgwałcenie (oskarżony funkcjonariusz publiczny).

Czy można sobie jednak wyobrazić wyłączenie jawności postępowania o wykroczenie? I to o wykroczenie, którego genezą był spór sąsiedzki ze szczekającym psem? Otóż można. Sprawa przedstawia się (w zarysie) następująco: Lokatorka bloku w Fordonie dostaje mandat za szczekającego psa. Odwołuje się od decyzji sądu. Sąsiad, który zgłosił jej sprawę policji, zaczyna kobietę nękać. Wysyła obraźliwe SMS-y, dzwoni domofonem w nocy i rano, pluje na samochód starszych państwa. Zostaje obwiniony o czyn z art. 107 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.

Jako ciekawostkę, ale zupełnie niezwiązaną ze sprawą, można przytoczyć fakt, że obwiniony jest strażakiem bydgoskiej komendy i mężem sędzi z Bydgoszczy.

Zostaw komentarz