platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Gorączka w ZUS-ie

Scenariusz był taki: dyrektor oddziału ZUS wie, że przyjedzie do niego szef. I to w osobie wiceprezesa zakładu ubezpieczeń (prywatnie radcy prawnego), członka zarządu. Mało tego, dyrektor wie, po co szef przyjedzie. Wie, że chodzi o propozycję. Propozycję nie do odrzucenia. Odejdziesz sam, składając rezygnację na moje ręce i wtedy załatwimy ci „fuchę” równie fajną i za równie fajne (albo i lepsze) pieniądze. Albo… po prostu się pożegnamy. Dyrektor przystaje wstępnie na pierwszą propozycję. Wstępnie, czyli jeszcze nie decydując się ostatecznie. Tylko przyjmując taką wersję wydarzeń logiczny ciąg akcji doprowadzi do wizyty wiceprezesa w oddziale „w terenie”. W innym wypadku członek zarządu nie fatygowałby się przez 260 kilometrów ze stolicy, tylko wysłał rozwiązanie umowy priorytetem.

Mniejsza o to. Wiadomo, że do wizyty doszło. Więcej, została zarejestrowana. Tyle, że bez wiedzy wiceprezesa. Dyrektor musiał to planować od dawna. Przynajmniej na tyle długo, by przygotować się do potajemnego nagrania rozmowy. Zapis przekazał policji informując śledczych z wydziału do walki z korupcją, że ma dowód propozycji łapówki. Atmosfera się zagęszcza, akcja przyśpiesza, kiedy pod gmach ZUS-u przyjeżdżają policjanci. Jeden z nich ma nawet na głowie kominiarkę. Wyprowadzają z budynku wiceprezesa. Ten zeznaje potem przez kilka godzin na komendzie, w tym czasie śledczy analizują zapis rozmowy, podczas której miała paść propozycja korupcyjna. Taśmy słucha też prokurator. On w tym miejscu scenariusza jest zresztą jedną z ważniejszych postaci. I nie znajduje… nic. Absolutnie nic, co mogłoby stanowić powód do dalszego przetrzymywania potencjalnego przyszłego podejrzanego. Puszcza człowieka bez stawiania zarzutów.

Afera kroi się jednak niemała. „Dostojnik” z centrali nie zamierza tak sprawy zostawić i czym prędzej tego samego dnia składa zawiadomienie. I tu uwaga, potrzeba się skupić. Zawiadomienie dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa. A tym przestępstwem miało być złożenie przez dyrektora oddziału ZUS zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa, którego nie było. Uff! Mam nadzieję, że to czytelne. Nie?!

Cóż, takie rzeczy tylko w… filmie? Bynajmniej! Życie bywa bardziej zaskakujące.

Zostaw komentarz