platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Za murami domu dziecka

Horror. Tak można opisać rzeczywistość w domu dziecka przy ulicy Stolarskiej, gdyby uznać za jedyną i słuszną tę jej wersję, którą znaliśmy do poniedziałku. Dzieci wystawiane na mróz w samych piżamkach, straszone, czy wręcz zamykane w pomieszczeniach, w których miał przebywać szczur; dzieli bite mokrymi ręcznikami, tzw. marchewą i te, którym zadawano zimny prysznic za karę.

Gdyby. To słowo klucz. Taki obraz rzeczywistości za murami domu małego dziecka wyłania się z informacji, które do tej pory płynęły z prokuratury. W poniedziałek człowiek oskarżony o dopuszczenie się tych wszystkich czynów, 32-letni Łukasz T. w sądzie odnosił się do zarzutów. Twierdzi, że to wszystko kłamstwa. Utrzymuje, że jest ofiarą „zemsty” dyrekcji domu dziecka; że został zwolniony, bo śmiał powiedzieć, że dyrekcji bardziej zależy na „czystych framugach” i podłogach niż na dobru i relacjach wychowawców z dziećmi tam przebywającymi. Mówi, że nie wyobraża sobie, by „TE” rzeczy o nim mówili jego wychowankowie. Ci sami, którzy już po jego zwolnieniu mieli się dopytywać o wujka Łukasza; o to, kiedy zagra z nimi w piłkę, pobawi się…

Nie dziennikarzom oceniać, jak było naprawdę. Na szczęście. Bo sprawa ta jest wyjątkowo trudna. Wiele zeznań to wyjaśnienia dzieci. Dzieci skrzywdzonych już w życiu; skrzywdzonych przez sam fakt, że musiały trafić do ośrodka opiekuńczo-wychowawczego. Sąd ustali prawdę.

Zostaw komentarz