platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Archiwum: 30 października 2016

Mieszkańcy Torunia i Szubina na liście Interpolu

Już wiemy, jak to się stało, że dwa mężczyźni, mieszkańcy naszego regionu trafili na listę top poszukiwanych Interpolu. Na początek, gwoli przypomnienia: Jacek Seipolt jest ścigany za udział w zorganizowanej grupie przestępczej i pranie brudnych pieniędzy, które pochodziły z działalności nielegalnej organizacji. Ma 44 lata. Drugim poszukiwanym jest urodzony w 1967 roku  w Toruniu Yatzek Sobekh (tak brzmi jego nazwisko w międzynarodowym liście gończym). Co przeskrobali? Poniżej odpowiedź z Komendy Głównej Policji.

SEIPOLT JACEK ur. 24.04.1972 w Szubinie, jest poszukiwany międzynarodowo od 2014 r. na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego przez Sąd Okręgowy w Legnicy za przestępstwa z art.  258.1 KK- działalność w grupie przestępczej (zagrożenie karą 5 lat pw) oraz 299.1 i 5 KK- pranie pieniędzy (zagrożenie karą 10 lat pw. ) oraz Czerwoną Notą  poszukiwawczą za pośrednictwem Interpolu we wszystkich krajach świata. W/W wraz z innymi osobami brał udział w grupie przestępczej  mającej na celu popełnianie przestępstw zawiązanych z nielegalnym obrotem paliwami  oraz podejmującej czynności prania pieniędzy pochodzących z popełniania tych przestępstw. Przestępstwa popełniane były na terenie Polski.

Sobiech Jacek ur. 14.05.1967r.   poszukiwany jest przez władze rosyjskie Czerwoną Notą celem aresztowania i ekstradycji do Rosji za spowodowanie wypadku drogowego w  kwietniu 2013r. na terenie Białorusi poprzez przekroczenia dozwolonej prędkości, w wyniku której śmierć poniosły 3 osoby. W/w osoba widnieje w bazie Interpol jako poszukiwana  od  maja 2015r. Nakaz aresztowania został wydany w listopadzie 2013r. przez Borovskiy Sąd Rejonowy prowincji Kaługa w Rosji.”

A jednak winny!

Były naczelnik w bydgoskim ZUS-ie i dyrektor regionalnego NFZ-u został jednak prawomocnie skazany za 11 oszustw na szkodę bydgoskiego szpitala miejskiego. Sędzia uznała, że Tomasz P. świadomie i w zmowie z ówczesną (również prawomocnie skazaną w tym samym procesie) główną księgową szpitala wyłudził w sumie ponad 40 tys. zł. To pieniądze, które trafiły na jego konto, jako (według faktu poświadczających nieprawdę) prowadzącego szkolenia w lecznicy.

Okazało się, że P. (jako naczelnik w ZUS-ie) po pierwsze w ogóle żadnych szkoleń nie prowadził. A jedyni pracownicy zakładu ubezpieczeń społecznych, którzy w tym czasie odwiedzali szpital,  robili to wprawdzie z rozkazu P., ale w godzinach swojej pracy i za to żadnej dodatkowej pensji nie pobierali.

Obrońca P. nie podjął jeszcze decyzji, czy wyrok ponownie zaskarżyć.

Była strzelanina, winnych nie ma

Policjanci też mają prawo do popełniania błędów. I, co więcej, nie zawsze odpowiadają za nie karnie. Taka prawda zdaje się wypływać z wyroku, który zapadł w Bydgoszczy w związku z nieumyślnym ostrzelaniem samochodu przez policjantów wydziału kryminalnego bydgoskiej komendy miejskiej.

Sędzia uniewinniła dwóch kryminalnych tłumacząc, że w ich zachowaniu nie można dopatrzyć się ani niedopełnienia, ani przekroczenia obowiązków służbowych. Policjanci tym samym wyszli na swoje, a skarżący ich z prywatnego aktu oskarżenia poszkodowany mężczyzna wyszedł z sądu ze spuszczoną głową. Odmówił nawet skomentowania wyroku

To historia z 2012 roku. Emil P., zawodowy żołnierz z Włocławka, weteran misji w Afganistanie jechał obwodnicą Bydgoszczy w ciągu krajowej „10”. W pewnym momencie osobnicy w nieoznakowanym samochodzie nakazali mu zjechać na pobocze. Zrobił to, acz niepewnie Gdy podszedł do niego jeden z mężczyzn, którzy podawali się za policję (miał na sobie tylko kamizelkę policyjną narzuconą na cywilne ubranie) i rzucił wulgarnie, by kierowca wysiadł z samochodu, przycisnął gaz do dechy i odjechał z piskiem opon. Zaczął się pościg zakończony strzelaniem do uciekającego auta, zajechaniem mu drogi, wydobyciem kierowcy i rzuceniem go na ziemię. Okazało się, że policjanci pomyli passata wojskowego z autem poszukiwanego złodzieja aut.

W tej prawie umorzono dwa śledztwa, oczyszczono również samego poszkodowanego z zarzutu czynnej napaści na funkcjonariusza.