platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Ciało profesorskie przed sądem

Niecodzienny to widok. Były rektor, były prorektor do spraw studenckich w towarzystwie szefa ochrony i studentki. To skład ławy oskarżonych w procesie w sprawie śmierci trzech studentów po pamiętnej zabawie UTP Start Party, która odbyła się w kampusie bydgoskiej uczelni w październiku 2015 roku. Większość odmawia składania wyjaśnień, większość odmawia odpowiadania na pytania. W czasie, kiedy prokurator odczytywał akt oskarżenia, podsądni słuchali listy zarzutów ze zwieszonymi głowami. Niedopełnienie obowiązków, brak konsultacji decyzji o wydaniu zezwolenia na zorganizowanie zabawy studentów w uczelnianych holach, zaniechanie zgłoszenia zabawy jako imprezy masowej, rutyna, nieodpowiedzialność, brak wyobraźni. Drugiego dnia procesu do sądu nie przyszedł już jeden z oskarżonych – szef ochrony odpowiedzialny za bezpieczeństwo podczas opłakanych w skutkach otrzęsin. Nie przyszedł, bo nie musiał. Sędzia zresztą pouczył go o tym prawie jeszcze zanim oficjalnie rozpoczął się proces.

Najsurowsza kara grozi Ewie Ż., byłej przewodniczącej samorządu studentów, która w prawnym sensie była odpowiedzialna za zorganizowanie zabawy. Prokuratura zarzuca jej, że między innymi niezgodnie z prawem zgodziła się na sprzedaż alkoholu na terenie uczelni. Młoda kobieta może pójść do więzienia nawet na 8 lat.

Cichymi obserwatorami procesu są rodzice. Niektórzy mają status oskarżycieli posiłkowych.

– Chcemy sprawiedliwości – mówią. – Nie chcemy jednak, by karę poniosła osoba, którą zrobiono kozłem ofiarnym w tej sprawie; która byłą rówieśniczką naszych dzieci. Odpowiedzialni za tę tragedię byli ci, którzy rzeczywiście kierowali uczelnią.

Jaki wyrok zapadnie? Kolejna rozprawa jeszcze w lutym.

Zostaw komentarz