platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Taśmy. Czyli jak burza w szklance wody wstrząsnęła Polską

Po wyrokach, jakie zapadły w sprawie afery taśmowej, uderza pewna nieproporcjonalność. Marek Falenta, człowiek którego sąd uznał za inspiratora nagrywania polityków w 2014 roku, został skazany na 2,5 roku więzienia. Krzysztof Rybka dostał wyrok 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu i grzywnę w wysokości 40 tys. zł.

Stara prawda mówi, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I zgadza się. W tym przypadku mój punkt siedzenia znajduje się gdzieś z boku. Tak samo zresztą, jak w przypadku milionów innych obserwatorów, widzów tego spektaklu, który latem dwa i pół roku temu wstrząsnął sceną polityczną w Polsce. Warszawska prokuratura, która prowadziła śledztwo w tej sprawie i która skierowała do sądu akt oskarżenia, wyczyściła ostatecznie, odarła „aferę taśmową” z otoczki politycznej, w jakiej od samego początku historia ta była umazana, umoczona, czy jak kto woli – zawieszona.

Mówiono przecież o inspiratorach z prawej sceny politycznej, wówczas stanowiącej stronę opozycyjną. Pojawiały się nawet wprost głosy, że PiS-owi bardzo na rękę było ujawnianie kolejnych polityków związanych z PO, którzy na publikowanych w sieci nagraniach demaskowali się okrutnie. Mówili o państwie, które działa teoretycznie (Bartłomiej Sienkiewicz), mówiono o „piwotalnych ruchach” (Marek Belka), mówiono wiele innych rzeczy o załatwianiu fuch w ambasadach Polski, rozprawiano o tym szczerze i rozbrajająco naiwnie nad talerzami legendarnych już ośmiorniczek. Ba, pojawiały się nawet głosy mówiące o tym, że inspiratorzy nagrań nie tyle mogli być powiązani z PiS-em, ale mieć proweniencję wschodnią…

Cóż, w ten ostatni scenariusz wierzyli chyba tylko najbardziej bezkrytyczni wyznawcy teorii spiskowych. Ale… No właśnie, ale. Wyroki w końcu zapadły takie sobie, a afera swego czasu przecież porządnie zatrzęsła polską sceną polityczną. Nie jest niczym odkrywczym, że od tego czasu rozpoczął się spadek popularności Platrormy – sytej, ospałej, pogrążonej w jakimś otępieniu, marazmie i niezdolnej do odpierania bezlitosnych ciosów wymierzanych jej przez politycznych adwersarzy. Efekt? Nie jest też odkryciem, że nie trzeba było na niego długo czekać. W 2015 roku w Polsce nastąpiła wielka zmiana warty – od wygranej Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, od późniejszych wyborów parlamentarnych w listopadzie nic już nie jest takie, jak przedtem.

Sprawa podsłuchów w restauracjach Sowa&Przyjaciele i AmberRoom jest już zakończona. To prawda. Ale inne wątki tej historii jeszcze nie. W Bydgoszczy wciąż trwa śledztwo w sprawie SkładówWęgla.pl i MMGroup. W tej pierwszej firmie udziały miał miał przecież sam Marek Falenta. Wątek właściciela „Składów” Marcina W. był również badany przez prokuraturę warszawską w głównym śledztwie „taśmowym”. Po upadku „Składów” pozostały sięgające dziesiątek milionów złotych długi firmy wobec rosyjskiej spółki wydobywającej węgiel na terenach Kuzbasu. To jest jeszcze do wyjaśnienia.

Zostaw komentarz