platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Brudne adidasy

Adam S. „Smoła” swego czasu uchodził za cyngla swojego dawnego bossa, „Lewatywy”. Na ostatniej rozprawie  w procesie oskarżonych o zamach na życie Piotra Karpowicza, dyrektora PZU w 1999 roku jeden ze świadków anonimowych twierdził, że „Smoła” na pewno miał na sumieniu życie ubezpieczyciela. Podobno „był narkomanem” i dlatego miał chwalić się wszystkim dookoła, że to właśnie on pociągnął za spust. Po drugie, ale – jak świadek raczył zaznaczyć – to bezpośrednio (właściwie w ogóle) nie ma związku ze sprawą, „Smoła” miał mieć zwyczaj chodzić w zakrwawionych białych butach i oświadczać wszem i wobec, że „to krew moich wrogów”.

Taki krwiożerczy wizerunek „Smoły” narysował przesłuchany ostatnio w sądzie w Bydgoszczy świadek anonimowy. Na to sam Adam S. wstał i wygłosił oświadczenie, w którym z całą stanowczością stwierdził, że rzeczone rewelacje to stek bzdur; że on sam nigdy „by do ludzi nie wyszedł” w takich butach; w ogóle nigdy białych butów nie miał. A tak poza tym wszystkim, to po prostu byłoby niehigieniczne. Koniec i kropka.

Zostaw komentarz