platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Archiwum: 21 stycznia 2019

Brat zeznaje o milionowym przekręcie

„W Bydgoszczy mówiono, że nic ważnego nie może stać się w tym mieście bez wiedzy mojego brata”. To słowa, które na sali Sądu Okręgowego w Bydgoszczy wypowiedział Janusz S., były szef Domaru, współzałożyciel kierujący małym imperium finansowym spółek Maktronik, Locum, Arka i wielu innych działających nad Brdą i na terenie całego kraju. W sądzie na dwóch rozprawach w grudniu i styczniu zeznawał jednak nie na temat spraw dotyczących bezpośrednio swojej biznesowej działalności, ale… w sprawie mordu na dyrektorze pionu odszkodowań w bydgoskim PZU w 1999 roku.

Ku zdziwieniu publiczności i – mam wrażenie – również stron procesu oświadczył, że przypomina sobie moment z 1998 roku, kiedy to jego brat (a ówcześnie również wspólnik w interesach) proponował mu ubicie biznesu życia.

W spotkaniu miał uczestniczyć diler samochodowy z podbydgoskiej Brzozy, Tomasz G. (obecnie jeden z oskarżonych w procesie) oraz nieżyjąca już sędzia Anna O.

– Po spotkaniu brat powiedział mi o tym, że jest interes do zrobienia – mówił S. 

Miało chodzić o zakup wartej milion dolarów zgniatarki do karoserii samochodowych z USA. Sprzęt miał być wysoko ubezpieczony.

– Z jednej z późniejszych rozmów z bratem dowiedziałem się, że w tej transakcji wcale nie chodzi o zwrot inwestycji z tytułu eksploatacji zgniatarki. Maszyna miała zostać wysoko ubezpieczona w PZU (czyli w ubezpieczalni, w której pracował Karpowicz, red.) a następnie w ogóle nie miała trafić do Brzozy Bydgoskiej, ale zniknąć gdzieś na trasie.

Tym samym S. w swoich zeznaniach nawiązał do ustaleń prokuratury z aktu oskarżenia.

– Powiedziałem, że absolutnie nie wezmę udziału w tej transakcji. Ryzyko wykrycia przestępstwa było bardzo duże. Nie interesowało mnie to. 

S. wspomniał również o wekslu podpisanym przez Tomasza G. jeszcze na początku lat 90., a który miałby stanowić częściowe zabezpieczenie na wypadek gdyby przedsięwzięcie nie wypaliło. 

To mały przełom w sprawie, w której trwa już trzeci proces, wszczynane były dwa śledztwa i zapadły już dwa wyroki.