platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Pancerny Marian nie zatopi PiS-u

Czy afera byłego ministra Mariana Banasia może mieć jakikolwiek wpływ na decyzje wyborców 13 października? Już w tak sformułowanym pytaniu – skądinąd zadawanym samym sobie przez komentatorów politycznych głównie strony opozycyjnej – kryje się mina (by trzymać się terminologii paramilitarnej – vide „pancerny Marian” ukutej przez wyjątkowo stronniczych i niezmiennie złośliwych dziennikarzy mediów wiadomo, w których rękach pozostających). Miną, która rozsadza od środka tak sformułowane pytanie, jest błędne założenie, że jakakolwiek afera z udziałem polityka partii rządzącej mogłaby mieć wpływ na decyzje wyborcze Polaków.

Dlaczego takie przekonanie jest błędne? Już tłumaczę (że ośmielę się użyć takiego określenia, choć sam sobie nie jestem w stanie wytłumaczyć mechanizmów, które coraz silniej rządzą ostatnio polityką). Otóż, wysokiego sondażowego poparcia dla PiS-u nie zmieniła dotąd żadna wcześniejsza afera. A przecież choćby w ostatnich tygodniach mieliśmy ich trochę, by wspomnieć, na przykład tłumaczenie premiera Morawieckiego z tzw. afery gruntowej, skompromitowanie sędziów KRS-u i SN uwikłaniem w układ hejterski z „ma-łą Emi”, czy rządowe biuro podróży „Kuchciński i s-ka”. W przypadku tych dwóch ostatnich wymienionych afer mieliśmy nawet do czynienia z dymisjami i rezygnacjami ze stanowisk. I co? I nic. A kto dziś pamięta tego przestrzelonego kapiszona (jak mówili politycy PiS-u) „Gazety Wyborczej”, którym była afera dwóch wież przy Srebrnej? Sondaże poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego wręcz wystrzeliły w górę.

A może już tacy jesteśmy, że utożsamiamy się z władzą, której może i pieniądze kleją się do rąk, ale co nieco jest skłonna z tych profitów dać „ludowi” (mam nieodparte wrażenie, że właśnie na zasadzie takiego polityczno-społecznego dealu wyborcy PiS-u odczytują transfery socjalne). Dlatego myślę, że w przeciwieństwie do „grupy trzymającej władzę”, która wysadziła rząd Leszka Millera, „telefon do Banasia” co najwyżej przejdzie do klasyki polskiego politycznego slangu.

Zostaw komentarz