platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Archiwum: 5 grudnia 2019

Potwór, a nie reforma

To jeszcze nieoficjalne, więc na razie na zasadzie przecieków „z ministerstwa”, ale wynika z nich, że PiS szykuje prawdziwą wisienkę na torcie upolitycznienia sądów w Polsce. Oto wzorem przepisów rodem z Republiki (Francji) sędziowie mieliby być poddawani automatycznie wszczynanym postępowaniom za wypowiadanie się publiczne na tematy polityczne. Swoją drogą, po tej kawalkadzie zmian przepisów i standardów prawnych, która przetoczyła się, a momentami wręcz przecwałowała, przez polskie sądownictwo w ostatnich latach, aż dziwne, że ktoś tam, hen na górze ministerialnej maszyny sprawiedliwości wpadł na taki pomysł dopiero teraz.

Wszak, można było tak od razu… Po co te wszystkie pracochłonne zmiany w ustawach o Krajowej Radzie Sądownictwa, o Trybunale Konstytucyjnym, o Sądzie Najwyższym, kolejno nowelizowane przepisy ustawy o sądach powszechnych, o prokuraturze. I te wszystkie nocne procedowania w Sejmie, protesty pod Senatem (senator Rulewski w geście protestu wystąpił kiedyś nawet w więziennym drelichu), batalie, podjazdowe potyczki z europejskim trybunałem sprawiedliwości i Komisją Europejską bezczelnie wściubiającymi swoje nosy w nasze, polskie sprawy. Ile to wszystko napsuło krwi, ile nienawistnych słów wypowiedziano przeciw i w obronie „kasty” sędziowskiej, ile politycznych karier wzrosło, a ile upadło w trakcie trwania tego serialu pod tytułem „PiS dekomunizuje sądy”?

Można było od razu załatwić sprawę zakazując sędziom wypowiadania się na tematy polityczne. I nie byłoby wtedy komentarzy niepokornych sędziów z „Iustitii”, którzy krzyczą o jakiejś wolności, niezawisłości, itd. Obóz władzy nie musiałby wtedy zapewniać, że tylko sięga po gotowe przepisy prawne z Hiszpanii, Francji, czy Niemiec, gdzie rzekomo i upolitycznienie jest większe, i nikt nie robi z tego afery. Tylko jak wtedy rozumieć komentarze takie, jak prof. Ewy Łętowskiej, która kiedyś stwierdziła, że z tego pomieszania inspiracjami z innych krajów nie powstaje reforma, ale jakiś potwór?